Jak opadająca woda wydała tajemnicę
Latem 1933 roku poziom jeziora Biskupińskiego był wyjątkowo niski. Z wody wystawały rzędy sterczących pali, których nikt wcześniej nie widział, a dzieci przynosiły ze brzegu skorupy naczyń. Miejscowy nauczyciel Walenty Szwajcer uznał, że to nie przypadkowe drewno, i napisał do Poznania. 6 października 1933 roku na miejsce przyjechał Józef Kostrzewski, jeden z najważniejszych polskich archeologów XX wieku, i od 1934 roku prowadził tu regularne wykopaliska. Pierwsze sprawozdanie ukazało się w 1936 roku.
Biskupin okazał się stanowiskiem wyjątkowym nie dlatego, że był duży, ale dlatego, że był mokry. Drewno, które w suchej ziemi rozkłada się bez śladu, w nasyconym wodą torfie przetrwało dwa i pół tysiąca lat razem z łykiem, sznurem i ściółką. Archeolodzy mogli więc odczytać nie tylko plan osady, ale też sposób, w jaki wiązano bale i w jakiej kolejności je kładziono. Dzięki temu miejsce szybko zyskało w prasie przydomek „polskich Pompejów”.
Prace prowadzono z przerwą wojenną do 1974 roku — po Kostrzewskim kierował nimi Zdzisław Rajewski. Przebadano około trzech czwartych powierzchni stanowiska; resztę świadomie pozostawiono nienaruszoną dla przyszłych metod badawczych.
Co właściwie tu stało
Osadę wzniesiono na wyspie, dziś połączonej z lądem w półwysep. Zajmowała nieco ponad dwa hektary, z czego mniej więcej 1,3 hektara leżało w obrębie umocnień. Datowanie dendrochronologiczne — porównanie układu słojów w dębowych balach — wskazało, że drzewa wycięto w latach 747–722 przed naszą erą, a największą ich część na samym początku budowy. To już wczesna epoka żelaza, a ludzie, którzy ją postawili, należeli do kręgu kultury łużyckiej.
Wewnątrz stało około stu chat zbudowanych na zrąb, każda wielkości mniej więcej ośmiu na dziesięć metrów, z sienią i izbą z paleniskiem. Ustawiono je w ciasnych rzędach przy jedenastu równoległych ulicach szerokich na niespełna trzy metry, wyłożonych poprzecznie kładzionymi okrąglakami — rodzaj drewnianego bruku, który nie tonął w błocie. Z zewnątrz całość opasywał wał z dębowych skrzyń wypełnionych ziemią i kamieniami, a przed wałem, w wodzie, wbito ukośnie tysiące pali: falochron, który łamał lodową krę i uderzenia fal.
Sam materiał mówi o skali przedsięwzięcia. Szacuje się, że na wał i falochron zużyto od sześciu do ośmiu tysięcy metrów sześciennych drewna. Ścięcie tego i obrobienie narzędziami z brązu i żelaza wymagało pracy całej społeczności przez co najmniej jeden sezon.
Spór, który nie dotyczył archeologii
Od początku Biskupin wplątał się w politykę. Kostrzewski widział w mieszkańcach osady Prasłowian, co w latach trzydziestych miało ciężar argumentu o pradawnej polskości tych ziem. Niemieccy badacze twierdzili odwrotnie: że byli to Pragermanie. Dla nauki pytanie było źle postawione, bo kultura archeologiczna nie przekłada się prosto na język ani naród, ale dla obu państw stanowiło wygodne uzasadnienie roszczeń.
W czasie okupacji wieś przemianowano na Urstädt, a od 1940 roku wykopaliska przejął zespół prof. Hansa Schleifa z SS-Ahnenerbe — instytucji powołanej, by badaniami uzasadniać doktrynę rasową. Prace prowadzono niestarannie i stanowisko zostało wtedy poważnie uszkodzone, a część dokumentacji przepadła.
Dzisiejszy stan wiedzy jest jednoznaczny: osada należy do kultury łużyckiej i nie ma podstaw, by wiązać ją z konkretnym późniejszym narodem. Biskupin bywa dziś pokazywany także jako przykład tego, co dzieje się z archeologią, gdy zaczyna służyć polityce — i to jest chyba najciekawsza warstwa tego miejsca.
Rezerwat i rekonstrukcje
Pierwszą rekonstrukcję chat postawiono już w 1936 roku, jeszcze w trakcie wykopalisk. Wojna ją zniszczyła, odbudowano ją po 1945 roku, a muzeum otwarto w 1950 roku. To, co się dziś zwiedza, to więc nie wykop, lecz pełnowymiarowy model: odcinek wału z bramą i wieżą, fragment ulicy z kładką z okrąglaków, kilka chat z wyposażeniem i zagrodami. Wnętrza są urządzone — paleniska, warsztat tkacki, żarna — i da się do nich wejść.
Rezerwat jest wpisany na listę Pomników Historii od 1994 roku, w pierwszej grupie uznanych obiektów. Oprócz samej osady łużyckiej na terenie muzeum pokazuje się rekonstrukcje z innych epok — chaty neolityczne, zagrodę wczesnośredniowieczną — oraz pokazy dawnych rzemiosł: lepienia naczyń, topienia brązu, tkania, krzesania ognia.
Raz w roku, we wrześniu, odbywa się tu Festyn Archeologiczny: kilka dni warsztatów i pokazów z udziałem grup rekonstrukcyjnych i archeologów eksperymentalnych z kilku krajów. To najciekawszy, ale i najtłoczniejszy moment sezonu. Dla rodzin z dziećmi Biskupin jest zwykle najlepszym muzeum archeologicznym w Polsce właśnie dlatego, że niczego nie trzeba sobie wyobrażać.
Jak dotrzeć
- Samochodem — Biskupin leży w gminie Gąsawa w powiecie żnińskim, między Żninem a Gąsawą, kilkadziesiąt kilometrów na południe od Bydgoszczy; przy wejściu do rezerwatu jest parking.
- Koleją wąskotorową — najprzyjemniejszy wariant: zabytkowa Żnińska Kolej Powiatowa o prześwicie sześciuset milimetrów jedzie ze Żnina przez Wenecję i Biskupin do Gąsawy, przystanek jest pod samym rezerwatem.
- Koleją normalnotorową — do Żnina albo do Gąsawy, dalej kolejką wąskotorową lub komunikacją lokalną.
- Przy okazji — w Wenecji są ruiny średniowiecznego zamku i duże muzeum kolei wąskotorowej założone w 1972 roku, a w Gąsawie drewniany kościół świętego Mikołaja z pierwszej połowy XVII wieku; w pobliżu tej wsi w listopadzie 1227 roku zginął książę Leszek Biały.
Dobre rady
Zwiedzanie jest w całości na wolnym powietrzu, więc pogoda decyduje o wszystkim. W deszczu ścieżki między chatami bywają grząskie, a drewniany bruk śliski — buty z podeszwą o jakimś bieżniku to nie przesada. W upał na półwyspie nie ma zbyt wiele cienia, warto wziąć wodę i czapkę.
Na samą osadę wystarczą dwie godziny, ale z pokazami rzemiosł, pozostałymi rekonstrukcjami i przejazdem kolejką robi się z tego pół dnia albo więcej. Jeśli jedziesz z dziećmi, sprawdź wcześniej, które warsztaty działają w danym dniu — poza wakacjami nie wszystkie są prowadzone codziennie.
Z muzeum da się złożyć wygodną jednodniową pętlę po Pałukach: kolejka ze Żnina, osada w Biskupinie, zamek i lokomotywy w Wenecji, kościół w Gąsawie. Jezioro Biskupińskie jest przy tym spokojne i dobre na krótki spacer brzegiem po wyjściu z rezerwatu.
Jak dojechać i praktyczne info
- Lokalizacja
- Biskupin, gmina Gąsawa, powiat żniński, województwo kujawsko-pomorskie — Pałuki
- Pomnik Historii
- od 1994 roku, w pierwszej grupie wpisanych obiektów
- Czas budowy osady
- dęby wycięto w latach 747–722 p.n.e., wczesna epoka żelaza
- Kultura
- łużycka
- Wielkość
- ponad 2 hektary wyspy, z czego około 1,3 hektara w obrębie wału
- Zabudowa
- około stu chat zrębowych wielkości mniej więcej 8 na 10 metrów przy jedenastu ulicach
- Odkrycie
- 1933 rok — Walenty Szwajcer; wykopaliska Józefa Kostrzewskiego od 1934 roku
- Czas zwiedzania
- dwie godziny na samą osadę, pół dnia z pokazami i kolejką wąskotorową
- Aktualne godziny i bilety
- oficjalna strona muzeum
Kiedy najlepiej
Trawy jeszcze niskie, więc układ wałów i ulic widać wyraźniej niż latem. Bywa wietrznie i chłodno — nad jeziorem odczuwa się to mocniej, niż wskazuje termometr.
Pełnia sezonu: najwięcej pokazów rzemiosł i najczęstsze kursy kolejki wąskotorowej, ale też wycieczki szkolne i brak cienia na półwyspie. Najlepiej przyjechać zaraz po otwarciu.
Wrzesień to czas Festynu Archeologicznego, najciekawszy i najbardziej zatłoczony moment roku. Później robi się pusto i bardzo ładnie, choć część zajęć plenerowych już nie działa.
Rezerwat działa w ograniczonym zakresie, warsztatów praktycznie nie ma. Za to szron na dębowych palach falochronu wygląda nieźle, a poza wami nie będzie tu prawie nikogo.
Gdzie spać blisko
Pracujemy nad listą sprawdzonych obiektów w regionie Województwo kujawsko-pomorskie. Jeśli prowadzisz pensjonat, domek lub apartament w okolicy — zgłoś swój obiekt.
Dodaj swój obiekt →