Mam dość bezosobowych hoteli. Szukam schronisk z duszą - skrzypiąca podłoga, kolacja przy wspólnym stole, klimat. Które polecacie w polskich górach, gdzie naprawdę czuć tradycję?
— W lipcu jadę gdzieś
Mam dość bezosobowych hoteli. Szukam schronisk z duszą - skrzypiąca podłoga, kolacja przy wspólnym stole, klimat. Które polecacie w polskich górach, gdzie naprawdę czuć tradycję?
Murowaniec na Hali Gąsienicowej to legenda - kamienne mury, ten zapach drewna i herbata z prądem po mokrym szlaku. Rezerwuj z dużym wyprzedzeniem, bo miejsca rozchodzą się błyskawicznie.
W Bieszczadach Chatka Puchatka na Połoninie Wetlińskiej - prosto, bez luksusów, ale klimat nie do podrobienia. A w Beskidzie schronisko na Markowych Szczawinach pod Babią Górą trzyma starą szkołę.
Samotnia nad Małym Stawem w Karkonoszach! Drewniany dom odbijający się w jeziorze to chyba najczęściej fotografowane schronisko w Polsce. Klimat absolutny, ale kolejka po nocleg długa.
Samotnia chodziła mi po głowie z tych zdjęć. Murowaniec i Markowe Szczawiny dopisuję. Dzięki za konkrety!